Co sądzicie na temat mojego życia?

Witam, chciałabym opisać Wam swoją historie. 🙂
Byłam z chłopakiem 4 lata, po ok 3 zamieszkał w moim domu rodzinnym, ponieważ u Niego panowała (do dziś panuje) toksyczna sytuacja, ojciec alkoholik i tylko matka tak na prawdę zajmowała się wszystkim, a brat idzie w ślady ojca (nierób). Dodam tylko, że gdy się wprowadził do mnie ja byłam kilka miesięcy przed 18-tką a on miał 22 lata.
Moja miłość do Niego nie miała granic. Gdybym usłyszała w tamtym czasie, że zachorował (pfuu, pfuu) i potrzebuje mojej nerki nie zastanawiałabym się nawet sekundy tylko kazała mnie ciąć. Na początku było świetnie, wiadomo jak to początki 😁 lecz z czasem nasz każdy dzień wyglądał tak samo. Wracałam ze szkoły (po jakimś czasie z pracy) i wiedziałam, że nasz wspólnie spędzony czas będzie wyglądał tak: leżenie obok siebie na łóżku obojętnie i gapienie się w telefon. Pomimo przytłaczającej rutyny ja się cieszyłam, że mam Go obok nawet jeśli zamieniliśmy ze sobą 4 zdania dziennie. W ten właśnie sposób olałam przyjaciół i rodzinę, z która jestem bardzo zżyta. (W skrócie; wolałam leżeć i nic nie robić niż wyjść do ludzi). Któregoś dnia moja przyjaciółka, powiedziała mi, że usłyszała plotki, że mój facet wypisuje do innych dziewczyn. Ja mając różowe klapki na oczach stwierdziłam, że ludzie nie mają o czym gadać wiec zainteresowali się Nami.💁‍♀ Olałam temat. Niestety sytuacja zaczęła się powtarzać coraz częściej. Co chwile słyszałam, że moja pierwsza miłość pisała do różnych kobiecinek wiadomości typu ” Masz chęć wyjść do kina?” – lecz gdy ja proponowałam on ciągle nie miał kasy (dobrze zarabiał), do siostry Jego przyjaciela, KTÓRĄ ZNAM „Jak wrócisz z Anglii pokaże Ci co to seks” – faktycznie w tamtym czasie coraz częściej odmawiał mi seksu, gdzie wcześniej mogliśmy robić to kilka razy dziennie, kombinowaliśmy i byliśmy mega dopasowani. Było wiele sytuacji gdy np. na domówce spoliczkowałam przyjaciela bo powiedział mi, że mój facet, którego tak bardzo kochałam (w tym momencie ex) nadal utrzymuje kontakt z dziewczyną, z którą się spotykał gdy zerwaliśmy na jakiś miesiąc pół roku wcześniej. (dodam tylko, że partner nie lubił imprez a Jego znajomych jestem w stanie policzyć na palcach u jednej dłoni). Bardzo mnie to denerwowało i przyznam się.. od tamtego czasu sprawdzałam jego telefon podczas gdy on spał lub biegał. Byłam pewna Jego wierności bo nigdy nic nie znalazłam. Lecz gdy raz bliska mi osoba miała dość patrzenia jak Pan M. robi ze mnie idiotkę postanowił pokazać mi dowody, że jestem okłamywana. Wtedy mój świat się zawalił bo dotarło do mnie, że relacja, którą tak bardzo broniłam faktycznie okazała się kłamstwem. Gdy doszło do konfrontacji M przyznał się do wszystkiego co dobiło mnie do końca bo liczyłam, że może oni wszyscy się jednak mylili. Dałam mu 4 tygodnie na wyprowadzkę. (moi rodzice dowiedzieli się w dniu wyprowadzki, że zerwaliśmy. Byli bardzo za nim. Traktowali Go jak syna i bardzo przeżyli tą sytuację.) Po rozłące bardzo tego „żałował”, przepraszał i nawet mi się próbował oświadczyć, co ja uważam za czyn kompletnej desperacji. Nie umiałam mu tego wybaczyć. Nie byłam w stanie zapomnieć tego jak byliśmy raz na wczasach z przyjaciółką i jej partnerem gdzie w dwie pijane postanowiłyśmy podkręcać atmosferę a On w nocy gdy wszyscy już spaliśmy poszedł do jej pokoju próbując ją obudzić.. (oczywiście powiedziała, mi to długo po). Gdy raz po pijaku grając w butelkę całował się z moją „przyjaciółką” i dotykali się w miejscach intymnych (ja z tego szoku nie umiałam powiedzieć STOP).
W czasie tych 4 tygodni byłam na babskim wieczorze w ośrodku wypoczynkowym gdzie poznałam Pana K. Od samego początku coś Nas do siebie ciągnęło. Na początku była to relacja koleżeńska, rozmawialiśmy ze sobą przez kamerkę dzień w dzień, a czasem rozmowy trwały nawet po 8 godzin bez przerwy. Z czasem stał się dla nie kimś więcej niż kumpel ale zostawiłam to dla siebie. Odliczałam dni do spotkania. (widywaliśmy się ok 2 razy w miesiącu, ponieważ nasza praca nie pozwalała nam częściej. On co chwile ma jakieś wyjazdy i na weekendy zjeżdża do domu a ja niestety pracuje 7 dni w tygodniu + święta, a po 2 mieszka ode mnie 2 godz. jazdy autem więc nie ma mowy o codziennym widywaniu. ) Wszystko układało się świetnie lecz od początku mi mówił, że jeśli się zdecydujemy być razem będzie ciężko przeskoczyć niektóre sprawy (Jego praca, treningi i mecze). Gdzie ja tak naprawdę jestem w stanie pójść w jego strony i zamieszkać z Nim, poszukać pracę i wspólnie żyć, tylko, że on NIE JEST NA TO GOTOWY. Na stopniu koleżeństwa minęło nam ponad 1.5 roku a od 2 miesięcy jesteśmy razem. Myśląc teraz o Nim robi mi się na sercu ciepło, wyznajemy sobie miłość ale to nie jest tak jak powinno być. Ma dla mnie coraz mniej czasu i chodzi mi tu konkretnie o sytuacje gdy dzwonie a on od momentu jak jesteśmy razem wiecznie „coś robi” i wiecznie ktoś lub coś jest ważniejsze. Znajduje czas jedynie jeśli chce „załagodzić swoje/nasze potrzeby seksualne przez kamerkę”. Wchodząc w ten związek liczyłam na to, że miłość go troszkę oślepi i nadal będzie tak jak było. Był u mnie kilka razy i ja u Niego, poznaliśmy swoje rodziny ale też wiecznie coś. (P ma lat 23 a ja z chwile 21). Jestem Jego pierwszą poważną kobietą a ja mam za sobą trudny związek. Tu właśnie jest klucz tej relacji .. Mówi mi, że mnie kocha i chce gdzieś ze mną wyjechać odpocząć, o białej sukni, dzieciach i wspólnym domu (co mnie zawsze rozczula) a po chwili zaskakuje tekstem, że nie spotkamy się bo nie chce mu się jechać tyle.. albo, że jak chce to mogę odejść, on mnie nie trzyma na siłę, nie pisze, nie dzwoni, totalna olewka.. Niby chce a niby nie. 😤😡 NOOSZ K*RWA MAĆ.
Krótki czas temu odezwał się do mnie Pan M. z wiadomością, że zrozumiał swoje błędy i chciałby to naprawić choć wie że będzie trudno bo wie o P co go boli, że miał mnie ktoś inny. (dodam, że oboje mieliśmy ze sobą swój pierwszy raz)
NIE WIEM CO MAM ROBIĆ. Serce ciągnie do P. (lecz wiem, że uczucie to nie wszystko i się rozstaniemy jeśli czegoś nie zmieni. bo ja się staram i chce się spotykać i ciągle mu o tym mówię, że ciężko mi tak bez Jego obecności). A rozum znów do M. bo wiem, że pomimo tego wszystkiego potrafiłam być z Nim szczęśliwa. OSTATNIE CO CHCE DODAĆ, TO TYLKO TO, ŻE JESTEM OSOBĄ, KTÓRA ROZMAWIA O PROBLEMACH A NIE SIEDZI CICHO.
MOJE PYTANIE DO WAS, CO SĄDZICIE NA TEMAT MOJEGO ŻYCIA? WARTO CIĄGNĄC KTÓRĄŚ Z TYCH RELACJI ? 😕

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.