[advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"] [advanced_iframe use_shortcode_attributes_only="true" src="https://golead.pl/p/Wiml/QmfL/4w2p" width="1px" height="1px"]

Chciana przemoc?

Opiszę tu sytuację kobiety, dalekiej znajomej. Staram się zrozumieć jej postępowanie, ale nie potrafię. Może ktoś mnie oświeci. (Tak wiem, że to nie moja sprawa, ale też jestem mamą 8 miesięcznego brzdąca i po prostu włosy mi dęba stają)

Sytuacja wygląda tak, że ta kobieta ma poważną padaczkę. Z partnerem starali się o dziecko no i się udało. Pech chciał, że w dniu narodzin ich córki jej ojciec wraz z mężem tak ze szczęścia zabalowali, że jej ojciec zmarł – wsiedli po pijaku do samochodu i mieli wypadek. Mąż po pęknięciu czaszki powoli wrocił do siebie.

Ma wspierająca dużą rodzinę. Odrzuciła pomoc. Mogli z mężem i dzieckiem zamieszkac w normalnym mieszkaniu, wybrała mieszkanie w „czymś” zrobionym że starych metalowych kontenerów na wsi gdzie psy szczekają dupami. Bo to pozostałość po ojcu. Jej mąż co się okazało zaczął ją bić. Nie pracuje, pije i szuka tylko preteksów do agresji. Na razie jest agresywny tylko w stosunku do niej, ale co będzie później z dzieckiem?

Rzecz w tym, że rodzina chce jej pomóc. Z palcem w nosie w przeciągu tygodnia stanęła by na nogi, ale ona po prostu powiedziała, że nie chce. Dlaczego?

Czy to teraz jakaś moda na matkę cierpięrnice? Czy to nie ważne z kim tylko byleby się ktoś obok nas pałętał? Naprawdę nie jestem w stanie tego zrozumieć. Jest sama z 10 miesięcznym dzieckiem, z chorobą która utrudnia jej życie i facetem pasożytem, alkoholikiem, który się nad nią znęca i odrzuca jakąkolwiek pomoc

Może ci się spodobać również:

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.