Burzliwa miłość

Witam, chciałabym na początku powiedzieć coś o sobie. Mam 19 lat. Jestem osobą z zaburzeniem osobowości typu borderline(od 2 lat mam prowadzoną terapię). Mam za sobą 5 prób samobójczych, szpital psychiatryczny i ośrodek wychowawczy, 2 g w a ł t y i zostałam wykorzystana przez nie jednego…

Ale gdy GO poznałam, wszystko się zmieniło… Dość szybko zostaliśmy parą i niemalże od razu myślałam że to jest ten jedyny… (We wcześniejszych związkach nie czułam nic, potrzebowałam tylko bliskości i zainteresowania, a nie były dobre, jeden dużo pił, drugi brał narkotyki itd).

Bardzo szybko się przywiązałam do niego. Było dobrze do momentu gdy zaczęło się coś między nami psuć, zrobił coś co mnie zabolało, nie interesował się moimi problemami…

Wtedy miałam 5 próbę „s”. To on wtedy przyjechał gdy to zrobiłam i on zadzwonił po pomoc, ale w szpitalu nie był. Nie odzywał się do mnie… Po nie długim czasie mnie zostawił a ja tak bardzo chciałam żeby był ze mną i mnie wspierał w tym wszystkim. Wiem że ciężko ze mną być, bo czasami mam napady… Nie chce mówić o agresji bo nie jestem agresywna ale chodzi mi o taką histerię? Ale ja jestem w stanie pokochać tak naprawdę, i mogę zrobić wszystko żeby ta osoba była szczęśliwa.

Nie wspomniałam jeszcze o tym że nie powiedział mi od początku że planuje pójść na szkolenie… Do wojska i dowiedziałam się dopiero miesiąc wcześniej… Bardzo przeżywałam, nie chciałam żeby tam poszedł, 4 miesiące musiałam bez niego wytrzymać ale obiecał że dalej już nie pójdzie do wojska, a ja uwierzyłam… Przez dwa miesiące, nie wiedziałam co ze sobą zrobić, cały czas myślałam o nim, ryczałam cały czas aż w końcu po kłótni z rodzicami uciekłam z domu i mieszkałam przez półtora miesiąca w ‚schronisku młodzieżowym”…

Pracowałam ale miałam tylko na nocleg, mało co jadłam… Spotykałam się z mężczyznami codziennie żeby tylko zatkać tą pustkę i nie być sama. Cały czas widziałam go przed oczami.

Po dwóch miesiącach się odezwał i błagałam go żeby został, wróciłam do domu i wszystko było dobrze… Dopóki nie zaczęło się ignorowanie, rozłączanie jak dzwoniłam mimo tego że często przyjeżdżał bo prawie codziennie. Później ukrywanie telefonu, jakby coś ukrywał.

Było wiele kłótni głównie przez to też że dalej chciał iść do wojska a ja się obawiałam zdrady, że będzie agresywny itd bałam się po prostu o niego, o nas i o przyszłość. Z każdym dniem coraz bardziej się oddalał ode mnie, wywoływał specjalnie stresujące sytuację żebym ja cierpiała i żebym w ten sposób się zmieniła… Ale z moim zachowaniem i myśleniem też było lepiej, zaczęłam panować nad emocjami. Chciałam zmiany, chciałam się zmienić dla niego i dla siebie.

Mówił że to koniec a ja się rozpisywałam że tak bardzo go kocham i że nie dam rady bez niego. A zaraz wracał spowrotem. Sam już nie wiedział czego chce. Niedawno znowu zerwał… Nie chce mi powiedzieć jaki jest powód, mówił że przyjedzie przez 4 dni i za każdym razem coś robił, nie odbierał telefonu, niby coś odpisywał ale nigdy nie powiedział jaki jest powód tego że mnie zostawił, innej ponoć nie ma…

Dzwoniłam do niego i odebrał jego kolega, kazał mi wypi***dalać i żebym się nie odzywała i tak to koniec, pomijając setki innych przezwisk jakie do mnie kierował to zastanawia mnie jedno… Powiedział że przez to co zrobiłam to nie zasługuję na niego ale ja nic nie zrobiłam…

Ani go nie zdradziłam ani nic… Za każdym razem próbowałam uratować związek, próbowałam wiele metod a on i tak nie chciał, bał się zaangażować ale dlaczego? Sama nie wiem co o tym myśleć, cierpię bardzo bo naprawdę dałam ciebie całą w ten związek i wiele wysiłku mnie to kosztowało. Ale tak bardzo go kocham mimo tego co mi zrobił… Ale też wiem że nie ma już szans na nic.

Już jest to skończone…(byłam z nim prawie 2 lata) Przepraszam że tak chaotycznie ale to się dzieje tak szybko. Chciałabym zapytać o to jak Wy byście zareagowali? Albo co możecie mi jakoś doradzić? Jestem wyczerpana tym wszystkim ale chcę żyć, chcę być szczęśliwa…

Dziękuję

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Pola pisze:

    Może chodzi o to, że jak on był na szkoleniu jak to napisałaś to się spotykałaś z innymi i ma żal.? A może on boi się, że sobie nie pradzi w związku z Tobą i twoimi zaburzeniami mimo że jest poprawa. Dziwne że nie chce porozmawiać I wyjaśnić. Tchórz z niego niestety. Wiem, że jest Ci ciężko ale może zadbaj o siebie i żyj

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.