Agresja i groźby sprawiają, że nie czuję się bezpieczna we własnym domu

Witajcie! Mam dzisiaj tak okropny dzień, że chce mi się tylko wyć z bezsilności i do tego jest tak przykro. Jestem w małżeństwie od 7 lat. Mamy wspaniałego syna i w drodze córeczkę. Jestem ogólnie bardzo szczęśliwa, niczego mi nie brakuje. Nie chcę właściwie się tutaj rozpisywać chciałabym tylko się wyżalić.

Swoje mieszkanie mamy już prawie 10 lat. Za ścianą od jakiego czasu mieszka taka patologia, że aż rzygać się chce. Ciągle kłótnie. Raz jest dobrze, raz źle. Często słyszałam jak się kłócą i nawet dochodzi do rękoczynów, nie będę tutaj się rozpisywać o tym co próbowałam zrobić żeby nasze życie lokatorskie było w miarę normalne bo ciągle z tymi ludźmi są jakieś problemy. Bardziej z nim bo jak wypije to jest straszne to co się dzieje w tym domu. Najgorsze jest to, że czuje się w tym wszystkim zupełnie sama. Brzmi dziwnie…

Ale przez to, że gdzieś tam ja delikatnie próbuje reagować jak coś się dzieje to wszyscy sąsiedzi umywają ręce i nikt absolutnie nikt nie chce pomóc. Przez to ja wychodzę ja wariatkę i na sąsiadkę, której to wiecznie wszystko przeszkadza. Szkoda mi najbardziej dziecka, które mają bo jest to kochany aniołek i bardzo mi szkoda maleństwa jak słucha i widzi co rodzice wyprawiają.

Już przechodzę do sedna. Mój mąż od tygodnia ma nocne zmiany, napisałam do sąsiadki prośbę o to żeby nie puszczali głośno muzyki bo mąż jest po nocce i śpi. To nie pierwszy raz jak proszę ich o spokój ale naprawdę robię to z kulturą, grzecznie żeby nie wywoływać u tego jej chłopa agresji. Jak napisałam prośbę wyciszenia muzyki to sąsiad zrobił mi taką awanturę gadając takie rzeczy, że on sobie z moim mężem porozmawia , że on ma sobie mnie ustawić. Zaczął mi się nawet wygrażać już nie pierwszy raz, że opony nam poprzebija w autach, że jak jeszcze raz zapukam do nich to się odbije o drzwi klatki schodowej bo tak mi przyypierd…

Mój mąż to wszystko słyszał. Wyszedł żeby z nim pogadać i czujecie to kiedy to nie pierwsza sytuacja gdzie mam wrażenie, że wcale nie wstawia się za mną??!! Nie czuję takiej obrony. Sąsiad mi się wygraża, ja w ciąży jestem a on spokojnie. Nie raz była o to spina między mną a mężem. On zawsze mi mówi, że nie ma co z nim zaczynać bo to jest psychopata i nie warto, że woli załagodzić sytuację i mieć spokój.

Tylko ile to będzie trwać? Ten sąsiad robi sobie co chce, nie raz była tutaj policja to było jeszcze gorzej. Mi nie chodzi o to żeby mąż się z nim bił broń boże tylko chciałabym żeby mu pokazał, że nie może sobie tak pozwalać i tak mnie traktować. Grożąc mi jak jeszcze w ciąży jestem. Najgorsze jest to, że po całej akcji jakoś tak się złożyło, że pojechaliśmy na zakupy. Wracamy a mąż jeszcze sobie z nim żartuje pod klatką.

Jak ja mam się czuć… Kocham męża bardzo. Jest dla mnie wszystkim. Ale takie sytuacje mnie bardzo przygnębiają i powodują, że nawet nie chcę na niego patrzeć. Rozmowy już na ten temat były wiele razy i ciągle taka sama odpowiedź. Co mam zrobić? Jak reagować? Chętnie przejdę się do dzielnicowego bo już nie daje rady z tym moim sąsiadem ale mąż mnie też przeraża. Dziękuję jeśli ktoś to przeczytał.

Może ci się spodobać również:
1 komentarz
  1. Alina pisze:

    Jeżeli sprawy zaszły już tak daleko, że i policja i odgrażanue się, to lepiej już nie będzie. Najlepiej zmieńcie mieszkanie a jeżeli Ty jesteś taka wrażliwa na odgłosy zza ściany, to nie pozostaje nic innego, jak kupno domku jednorodzinnego. W bloku zawsze możesz trafić na sąsiadów za ścianą preferujących idee „wolno Tomku w swoim domku” albo „pomiędzy Odrą, Bugiem i Nysą najważniejsze my są”. Życzę powodzenia.

Napisz komentarz

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.